śmiałyśmy się obie jak szalone. śpiewałyśmy zmyślone pieśni o całujących się dziewczętach. a to wszystko przez to, że dowiedziałyśmy się o naszej kuzynce lesbijce. my nie wyśmiewamy orientacji, jesteśmy tolerancyjne. ale kuzynka jest córką wujka Romka, który jest totalnym Romko-Andrzejem, czyli niby przeliteruje słowo l-e-s-b-i-j-k-a, ale nadal do końca nie rozumie znaczenia. no i tak się kłopocze, za głowę łapie i jest pewien, że świat mu się zawalił. dzwoni do mnie moja matka Katarzyna i zioniemy na całego, bo w rodzinie tak zdrowej i świętej jest córka lesbijka! przecież Zosia (jak kto woli, Zofia) - babcia lesbijki pobiegła do kościoła natychmiast, uklękła i czekała, aż wnuczka przestanie być lesbijką. chwilę wcześniej ugotowała kartofle, podała z mięsem synowi na znieczulenie i pocieszenie. ale syn usłyszał, że córka lesbijka na Facebooka dodała status "w związku" ze swoją dziewczyną lesbijką. złapał się za głowę Romek i wybiegł z amerykańskiego domu. jedyne co zdążył...