Przejdź do głównej zawartości

historia o amerykańskiej lesbijce

śmiałyśmy się obie jak szalone. śpiewałyśmy zmyślone pieśni o całujących się dziewczętach. a to wszystko przez to, że dowiedziałyśmy się o naszej kuzynce lesbijce. my nie wyśmiewamy orientacji, jesteśmy tolerancyjne. ale kuzynka jest córką wujka Romka, który jest totalnym Romko-Andrzejem, czyli niby przeliteruje słowo l-e-s-b-i-j-k-a, ale nadal do końca nie rozumie znaczenia. no i tak się kłopocze, za głowę łapie i jest pewien, że świat mu się zawalił.

dzwoni do mnie moja matka Katarzyna i zioniemy na całego, bo w rodzinie tak zdrowej i świętej jest córka lesbijka!
przecież Zosia (jak kto woli, Zofia) - babcia lesbijki pobiegła do kościoła natychmiast, uklękła i czekała, aż wnuczka przestanie być lesbijką. chwilę wcześniej ugotowała kartofle, podała z mięsem synowi na znieczulenie i pocieszenie. ale syn usłyszał, że córka lesbijka na Facebooka dodała status "w związku" ze swoją dziewczyną lesbijką. złapał się za głowę Romek i wybiegł z amerykańskiego domu. jedyne co zdążył powiedzieć prawie płacząc to, że katastrofa, bo co on powie w robocie! w robocie wszyscy wiedzą, że córka jest młodym geniuszem z sukcesami edukacyjnymi, skończyła super szkołę z super wyróżnieniem, na studia pojechała amerykańskie. ale wszystko przepadło... bo została lesbijką. I wszystko byłoby pięknie, księdzu by się dało garść dolarów za specjalistyczną mszę w imię normalności i nawrócenia córki lesbijki. rodzina poszłaby w modlitewne tany i sprawa by ucichła. gdyby nie ten status na Facebooku...

my się z wujka Romka nie śmiejemy (może troszkę czasami), ale też nie współczujemy. bo świat się jednak nie zawalił, wszyscy żyjemy. i jak ja to mówię do matki Katarzyny: WAŻNE, ŻE SIĘ KOCHAJĄ. i znowu się śmiejemy jak szalone.


Komentarze